Czym jest Gimnastyka słowiańska w dużym skrócie ? Jest to forma ruchu przeznaczona wyłącznie dla kobiet , wywodząca się z terenów zamieszkałych przez Słowian. System ten tworzy 27 ćwiczeń podzielonych na trzy światy: - Górny, Świat Prawi i , Bogów, Źródła. Ćwiczenia te wykonywane są w pozycji stojącej - Średni, Świat Jaw i i, to świat ludzi, doczesności. Ćwiczenia te wykonywane są w klęku, - Dolny, Świat Naw i i, jest światem przodków, rodu, przeszłości. Ćwiczenia te wykonywane są w pozycji kolanowo- łokciowej . Gimnastyka słowiańska dla Kobiet działa na wszystkich poziomach, fizycznym, duchowym, mentalnym, energetycznym. Dzięki tym ćwiczeniom będziesz mogła zajrzeć do swojej świadomości, podświadomości i nadświadomości , dzięki czemu wczujesz się w siebie, w swój wewnętrzny i zewnętrzny świat jeszcze bardziej. Dla kogo jest Gimnastyka Słowiańska? Dla kobiet, które chcą: - poprawić relację ze swoim ciałem, nauczyć się sł...
Jak już wspominałam w poprzednim poście , im bardziej konkretne zadasz pytania, tym lepsze odpowiedzi możesz uzyskać. Warto przed sesją usiąść na chwilę w ciszy, wsłuchać się w swój wewnętrzny głos i posłuchać, co w duszy gra. Przykładowe pytania, które możesz zadać w trakcie sesji to: - Czy mam teraz odpowiednią pracę? - Dlaczego jeszcze nie spotkałem mojej prawdziwej miłości? - Myślałem o pracy za granicą. Czy w tej chwili byłby to dla mnie dobry ruch w karierze? - Jak mogę kontrolować swoje emocje? - Mam konflikt z rodzicami / współmałżonkiem / rodzeństwem / dzieckiem, co mogę zrobić, aby go rozwiązać? - Co sprawia, że czuję się tak niepewnie? - Jakie mam blokady, które powstrzymują mnie od rozkwitu? - Co mam zrobić, aby przyciągnąć dostatek? - Co muszę o sobie wiedzieć i rozumieć, aby w pełni siebie zaakceptować i pokochać? Odpowiedź może być bardzo szczegółowa lub ogólniejsza. W zależności od sytuacji możesz również otrzymać instrukcje, jak uwolnić blokady energetyczne...
Z duszą na ramieniu wsiadałam do pociągu jadąc na moją pierwszą Vipassanę. Ostatnie półtora roku było jak sztorm na morzu (jak zresztą pewnie dla większości ludzi na tej planecie) i zaczęły się pojawiać obawy czy dam radę, czy podołam. 10 dni w ciszy, bez telefonu, internetu, rozmów, no chyba, że z samą sobą, a umysł w galopie nawet na sekundę nie dawał odpocząć. Pierwsza medytacja była drogą przez mękę. Skupić się było nie sposób, myśli dopadały znienacka, co rusz wytrącając mnie z rytmu, a raczej próba skupienia się na oddechu była jak intruz wkradający się nieproszony do czyjejś dyskusji. Nawet las nie potrafił mych myśli ukoić, pędziły z prędkością światła. Z każdym kolejnym oddechem, z każdym kolejnym siedzeniem umysł uspokajał się i wyciszał. Nagle zaczął pojawiać się zachwyt nad otaczającą mnie przyrodą, tak głęboki, jakiego nigdy wcześniej nie czułam. O 4 rano, gdy otwierałam oczy, witało mnie niebo zaróżowione od nieśmiało wschodzącego słonka i kwiecista łą...
Komentarze
Prześlij komentarz